Przyjazd Zagłębia do Iławy przyciągnął na trybuny ponad cztery tysiące widzów i trzeba przyznać, że nie mogli oni narzekać na brak emocji. Pierwsza połowa toczyła się zgodnie z przewidywaniami - pod dyktando Zagłębia. Niestety lubińscy piłkarze nie potrafili udokumentować swojej przewagi golem. Bardzo dobrych okazji do zdobycia bramki nie wykorzystali m.in: Filipe, Jackiewicz oraz Mierzejewski.
Po zmianie stron w zespole Zagłębia pojawili się Maciej Iwański oraz Michał Chałbiński, którzy mieli za zadanie na tyle wzmocnić siłę ofensywną Zagłębia, aby w regulaminowym czasie gry rozstrzygnąć losy spotkania. Plany lubinian skomplikowały się tuż po wznowieniu drugiej części meczu. Już dwie minuty po gwizdku sędziny, rozpoczynającym drugą połowę, gospodarze objęli prowadzenie po strzale Szkamelskiego. Zawodnik gospodarzy mocnym strzałem z jedenastu metrów pokonał Vaclavika.
Utrata bramki podziałała na piłkarzy Zagłębia deprymująco. Lubinianie podkręcili tempo i za wszelką cenę starali się doprowadzić do wyrównania. Sytuacji wypracowali sobie kilka, jednak i gospodarze nie ograniczali się do obrony własnej bramki, groźnie kontratakując. W ostateczności, na cztery minuty przed zakończeniem spotkania, podopiecznym Edwarda Klejndinsta udało się doprowadzić do remisu - szczęśliwym strzelcem gola okazał się Dawid Banaczek. Brak rozstrzygnięcia oznaczał dogrywkę.
W doliczonym czasie zdecydowaną przewagę osiągnęło Zagłębie. Nasz zespół bardzo szybko zdobył bramkę ? w 93 minucie Michał Chałbiński wykorzystał podanie Łobodzińskiego i z kilku metrów pokonał Staniszewskiego. Kilkanaście minut później, na początku drugiej części dogrywki, kolejnego gola dla Zagłębia dołożył jeszcze Piszczek i sprawa awansu Zagłębia do kolejnej rundy była niemalże przesądzona. Co prawda w końcówce meczu do siatki lubinian trafił jeszcze Okwunwanne, ale było to wszystko, na co było tego dnia stać piłkarzy Jezioraka, i spotkanie zakończyło się zwycięstwem "miedziowych" w stosunku 3:2.